Wyszliśmy z pociągu. Droga była długa ale nie narzekam.Ruszyliśmy do domu zleceniodawcy.Ja i Mayumi wysyłałyśmy sobie ciągle pełne nienawiści spojrzenie. Jaka ona jest irytująca.Chętnie bym jej przyjebała,ale cóż...miałabym karę od mistrza.Tak więc stanęliśmy przed ratuszem.Widać nasz "szef" był burmistrzem. Zastukaliśmy kilka razy.Drzwi otworzyła nam starsza kobieta.Jej siwe włosy spięte były w kok a na sobie miała czarną,prostą sukienkę.Widać,że kobieta sztywna jest.Pokazaliśmy znaki,oczywiście krytykowała mnie,że "Młoda dama powinna takie rzeczy mieć na ramieniu a nie w tak intymnym miejscu." Co za stare próchno.Już miałam jej odpowiedzieć ale spojrzeli na mnie tym "mrożącym krew w żyłach" spojrzeniem.Hehe,biedni.Nie wiedzą,że na mnie to już nie działa?Ale niech im będzie.Zapukaliśmy w wielkie,dębowe drzwi.Usłyszeliśmy krótkie "prosze" i weszliśmy. Siedział tam mężczyzna.Miał około 40 lat.Czarne wąsy i włosy zaczesane do tyłu.Był ubrany w garnitur.Trzeba przyznać że był przystojny.Pewnie laski za nim szalały.Na kanapie usiedli chłopcy i Lucy.My z Erzą stałyśmy.Co za durnie.Nie ustąpią miejsca.A niech sie wypchają!
-Więc,jak wiecie niedaleko miasta grasują potwory.Używają one magii dlatego postanowiłem zatrudnić na tę misje magów.Jesteście pewni że sobie poradzicie?
-Oczywiście.Damy radę.-powiedziała Mayu.Ale entuzjazm...Pogadaliśmy jeszcze chwile i ruszyliśmy.Droga mijała nam przy akompaniamencie jęków Lucy jak to ją nogi bolą.
-Zamkniesz się wreszcie?-ile można? Jeny...Chyba się wystraszyła bo się zamknęła.W końcu!
-Mogłabyś być milsza!-wtrąciła się ta cała Mayu.
-Pojebało? I nie wtrącaj się z łaski swojej.-burknęłam.No sorry ale jakaś suka nie będzie mi dyktować co mam robić.
-Bo co mi zrobisz? Nie boję sie ciebie.-oznajmiła.No trzymajcie mnie bo jej,kurwa przypierdole.Mierzyłyśmy się wzrokiem.Pewnie byśmy się na siebie rzuciły gdyby nie to że od potworów dzieliło nas tylko kilka metrów.Wielkie i potężne.Czuć było od nich wielkie pokłady magii.Bułka z masłem.
-A więc każdy ma na siebie po dwa potwory.-powiedziała Erza.Chyba ją pojebało.Ona nie będzie mi rozkazywać.
-A czemu niby ty o tym decydujesz?-spojrzała na mnie tym swoim wzrokiem nie znoszącym sprzeciwu.
-Bo jestem...
-...magiem klasy S? Jakoś mnie to nie obchodzi.-chyba wkurzył ją mój leniwy ton.Problem.-I w ogóle to moja misja nie twoja.Więc narka.-mówiąc to wstałam.Już miałam wyjść z ukrycia kiedy...
-Ryk ognistego smoka!-jebany narwaniec! Właśnie mówiłam,że to moja misja! Co za zjeb genetyczny. Za nim wybiegła reszta.Tytania w tej swojej Zbroi Niebiańskiego Koła, Lucy z dwoma kluczami i Gray. Westchnęłam wyciągając katanę przed siebie.
-Ten największy jest mój!-zawołałam.Widać nie spodobało się im to ale to już ich problem.Dobiegłam do mojego celu.Z daleka wygląda na mniejszego...Będzie więcej zabawy.Podskoczyłam kataną raniąc mu ramię.Wielkie było moje zaskoczenie gdy rana zaczęła się goić.Kurwa! Nie gadajcie,że on używa Magii Leczenia! Bożeee...No nic.Trzeba mu wyrwać serduszko.Wskoczyłam na pobliski pagórek.Spojrzałam na resztę.Blondyna wezwała Virgo i Loki'ego,Nastu używał swoich płonących pięści,Gray zamroził podłożę a Mayu...Jej szło zaskakująco dobrze.Trafił jej się potworek używający Magii Światła.Ciekawe co zrobi...
-Podmiana: Dziedzictwo światła!-wydarła się a w jej ręce pojawił się długi,lśniący miecz.Miał sporo ozdób.Rękojeść była złota i ozdobiona była szmaragdami.Podskoczyła i przecięła nim róg potwora.Niezłe cacuszko.Widać ze ostre.Kurde,ja tu gadu-gadu a mój potwór szaleje.Chyba musze się ujawnić. Westchnęłam zeskakując.
-Ej blondyna!-wrzasnęłam a Lucyna spojrzała na mnie tak jak reszta.-Patrz i ucz się.-uśmiechnęłam się zadziornie wyciągając przed siebie przedmiot.Patrzyli na mnie zdziwieni.-Otwórzcie się czarne wrota:Anioł Cienia!-krzyknęłam a przy mnie pojawiła się piękna kobieta.Miała czarne,krótkie,postrzępione włosy z których dwa dłuższe kosmyki opadały po bokach twarzy, tego samego koloru skrzydła i czarną sukienkę i miecz przy boku.Oraz te czerwone oczy.Uwielbiałam je i ten jej bezuczuciowy wyraz twarzy.Uśmiechnęłam się widząc wyraz twarzy reszty.-Wiesz co masz robić,Tenshi.-przytaknęła i wzbiła się w powietrze.Spojrzała na potwora.
-Anielskie Cięcie!-powiedziała i przecięła stwora na pół jednym zamachem.Jej głos był delikatny,spokojny i beznamiętny.Tak ja ona.Cholera! Jeden z tych jebanych istot rzuca we mnie ogniem.Na szczęście smoczek zaraz go załatwił.
-Lodowy Twór:Tarcza!-wielkie było moje zdziwienie gdy przede mną pojawił się Gray.Dopiero teraz zauważyłam że obronił mnie przed lecącymi w moją stronę głazy.Wybiegła z ukrycia.
-Tenshi!-zaraz znalazła się przy mnie łapiąc mnie za rękę.Gdy wzleciałyśmy dość wysoko puściła mnie.W locie przecięłam potwora w pionie.Gdy tylko wylądowałam usłyszałam szczęk metalu.Za mną stała ta głupia brunetka.Wow! Osłoniła mi tyły.Zmierzyłyśmy się spojrzeniami i ruszyłyśmy przed siebie.Przywołałam mojego anioła.Wiedział co robić.
-Anielski Gniew!-rzekła a jej miecz zapłoną czarnym ogniem.Wpiła go w brzuch bestii a ta zapłonęła.Dało się usłyszeć ryk bólu.Zaśmiałam się.Spojrzałam na resztę.Brunetka wykonywała ostatnie cięcie i bestia padła. Już po wszystkim.Odesłałam Tenshi i podeszłam do reszty.Zaraz się zacznie.
-Jesteś Magiem Gwiezdnej Energii?-zaczął ten różowy.
-Jestem.
-Nigdy nie widziałam takich kluczy.-powiedziała Lucy.Musze jej to chyba wytłumaczyć.
-To są czarne klucze.-pokazałam jej pęk kluczy przyczepiony do mojego uda.-Są to duchy cienia,jak zdążyliście zauważyć.Nie mogłabym zawrzeć kontraktu z duchami Lucy a ona z moimi.
-Czemu?-zapytała Mayu.
-Bo to są duchy cienia.Czy to nie logiczne? Musiałaby mieć taką magie jak ja.Inaczej mówiąc jej duchy to tak jakby światło a moje mrok.Różnią się i moje są potężniejsze.-męczy mnie tłumaczenie tego im.Zaczęli badanie moich kluczy.
-Pff...zwykłe klucze.-prychnęła ta pinda.Ona chce mnie wkurzyć.
-Wiesz,wkurwiasz mnie.-powiedziałam prosto z mostu.
-Ty mnie też.
-Suka!
-Szmata!
-Kurwa!
-Dziwka!
-No teraz to przegięłaś!-warknęłam i rzuciłam się na nią.Upadłyśmy na ziemie i zaczęłyśmy się szarpać.Turlałyśmy się i biłyśmy.Uderzyłam ją w brzuch a ona nie była dłużna.Pociągnęła mnie za włosy.W tym samym czasie przywaliłyśmy sobie w twarz.Głupia kurwa! Nasza walka robiła się coraz bardziej zacięta.
-Weźcie je rozdzielcie!-piszczała brązowooka.Chłopcy zaczeli się wycofywać się ale jeden rozkaz Tytanii i znaleźli się przy nas.Gray złapał mnie w pasie i zaczął odrywać od niej.Kiedy byłam już w bezpiecznej odległości ją złapał Natsu.Zarumieniła się i przystanęła na chwilę ale zaraz znów zaczęła się wyrywać. Przywołała miecz i obie rzuciłyśmy swoimi w siebie.Mało brakowała a trafiły by nas.Na szczęście lub nie,bo mogło ją trafić, chłopcy mają dobry refleks.Szarpałyśmy się jeszcze z jakieś pół godziny.Wreszcie ochłonęłyśmy.Gdy szłyśmy po nagrodę ja nabijałam się z jej podbitego oka a ona z mojego wielkiego siniaka na policzku.Naglę coś na mnie skoczyło.Wszyscy przyjęli pozycję obronne.Wielkie było ich zdziwienie kiedy zobaczyli,że leży na mnie piękny wilk.Miał długą,szarą sierść.Po wielkości widać było że nie był on zwykły. Był trochę niższy ode mnie a na grzbiecie spokojnie pomieścił spokojnie trzy osoby.Odziany był w szerokie siodło.Oczy był koloru złotego a przez lewe przechodziła blizna.
-Kaze! Gdzieś ty był tak długo?-powiedziałam.Ich miny bezcenne.
-T-to twoje?-zapytał Gray.
-Tak moje.I nie "to" tylko wilk.Prawda Kaze?-w odpowiedzi usłyszałam głośny szczek.On był strasznie milutki i agresywny.Wypełniał każdy mój rozkaz.Był wierny i nic nie było w stanie tego zmienić.Razem ruszyliśmy w stronę posiadłości.Odebraliśmy nagrodę i wróciliśmy do domu.
Huraaa! Słaba walka w moim wydaniu.Rozdział słaby. Tenshi w zakładce "Gwiezdne Duchy Itai".
Rozdział dedykowany Crystal Phoenix.Pozdrawiam.
sobota, 6 lipca 2013
niedziela, 30 czerwca 2013
Rozdział 2
Stanęłam przed drzwiami.Przez chwile zastanawiałam się jak mam wejść.Zdecydowałam się na tradycyjne "z buta wjeżdżam". Raz,dwa i...Chyba trochę za mocno.Dlaczego? Cóż...drzwi wypadły z zawiasów i uderzyły w tę narwaną dwójkę.Mówi się trudno.Wzruszyłam ramionami i podeszłam do baru.Stała tam Mira.Jak zawsze uśmiechnięta.Aż rzygam tęczą normalnie.
-Podać ci coś,Ituś?-zapytała tym swoim głosikiem.Ok nie mam nic do niej ale weźcie! Jak można uśmiechać sie 24/7? Zaraz...Czy ona nazwała mnie "Ituś"? Spokojnie,nie denerwuj się.Policz do dziesięciu.Raz,dwa,trzy...
-Poproszę coś mocniejszego.
-Tak z samego rana?
-No.Po tak mile spędzonej nocy mam ochotę na jakiegoś drinka.-puściłam jej oczko,a ona sie zarumieniła. Chyba domyśla się o co mi chodzi. Dostałam moje zamówienie i ruszyłam do stolika.Minęłam się z niejaką Mayumi Densetsu.Długie,brązowe włosy i lazurowe oczy.W biuście chyba jesteśmy takie same.Nie wiem nie macałam.Wzrost też chyba taki sam.Szczupła i w miarę ładna.Więc...Nie lubimy się za bardzo.Po prostu mnie konkretnie wkurwia.Pierwszego dnia już się prawie pobiłyśmy.Ahh...wspomnienia.No nic.Dopiłam drinka i ruszyłam do tablicy ogłoszeń.Bla,bla,bla.O! Ta jest dobra.Zniszczenie potworów władających magią.To coś dla mnie.Już miałam ją zgarnąć ale ten zamrożony gołodupiec mnie uprzedził.
-Ej! Ja ją miałam wziąć!-no co? Będę walczyć o swoje.Nie będzie mi jakiś striptizer zabierał misji.
-Trudno.-wkurwia mnie jego opanowanie.Jak mu zaraz...Czekaj on odchodzi? Chyba go pojebało.
-Wracaj tu ty ekshibicjonisto!-chyba go wkurzyłam bo się odwrócił.Już miał coś powiedzieć,ale mądra ja rzuciłam się na niego z celem odzyskania kartki.Zaraz mała szarpanina zmieniła się w bójkę.Co za cham! Żeby mi kartki nie chciał oddać.Zaraz,zaraz...Gdzie on mnie łapie?Zatrzymał się widząc moje zdziwienie na twarzy.Wyglądało to tak,że ja siedziałam na nim a on pode mną.
-Co ci?-zapytał a ja uśmiechnęłam się złośliwie.
-Wiesz Gray...Jeśli chcesz się zabawić to powiedz,a nie mnie za tyłek łapiesz.-mina i rumieniec na jego twarzy,bezcenna.Zaraz zabrał rękę,a ja korzystając z jego rozkojarzenia zabrałam kartkę.Zeszłam z niego i uśmiechnęłam się triumfalnie.Poszłam przed siebie,ale zatrzymał mnie mistrz.
-Tyle szumu o jakąś tam misje?-czy on zdawał sobie sprawę,że ja nie odpuszczę jeśli coś mi wpadnie w oko?Kolejny idiota.
-Tak.To on zaczął.-może nagięłam troche prawde no ale nie wezmę przecież winy na siebie ne?
-Za kare bierzesz jego drużynę na misje.-rzekł,a mnie zatkało.Chyba sobie jaja robi!
-Protestuje!-wydarłam się i oparłam ręce na biodrach.To był błąd bo zaraz za łokcie złapała mnie Lucy i Natsu.Wywlekli mnie z gildii.No sorry,ale nie jestem zbyt cierpliwa.-Puszczać mnie idioci!!-jak kazałam tak zrobili.Wielkie było moje zdziwienie kiedy zobaczyłam ich uśmiechniętych.
-Cieszymy się na wspólną misje.-wyjaśnił różowowłosy odpowiadając na moje nieme pytanie.
-Hę?-tak wiem mało inteligentne ale tylko to zdołałam wykrztusić.
-Cieszymy się,że mamy szanse lepiej cie poznać,Itai.-wyjaśniła Lucy.Już miałam odpowiedzieć,ale mój wzrok przykuła brązowowłosa dziewczyna.
-Co ta pindzia tu robi!?-wydarłam się a ona prychnęła. Jak ona mnie wkurwia.Już miałyśmy się na siebie rzucić ale powstrzymali nas chłopcy.Po 10 minutach uspokoiłyśmy się.
-To za godzinę na stacji.-zarządziła Tytania.Jeśli myśli że na misji będzie kapitanem to ją chyba jądra bolą. Ale nic.Akurat mi pasuje. Pobiegłam do domu i spakowałam się.Przeczesała włosy i wybiegłam.Miałam jeszcze jakieś dwadzieścia minut,więc wstąpiłam do sklepu po fajki.Kiedy doszłam na stacje stali tam wszyscy.Widać czekali na mnie bo byli zdenerwowani.Weszliśmy do pociągu.Oczywiście ja usiadłam sama.Nie będę siedzieć z tą śmieszną gromadką.Spojrzałam na nich.Ta cała Mayu dziwnie patrzała na siedzących prze nią.Ale nic.Przed nami długa droga a ja widzę że jacyś fajni kolesie idą w moją stronę. Zapowiada się ciekawa podróż.
Ok! Może rozdział nie jest super długi ale początki są najgorsze.Ale w następnym rozdziale będzie jakaś akcja i będzie dłuższy :*
-Podać ci coś,Ituś?-zapytała tym swoim głosikiem.Ok nie mam nic do niej ale weźcie! Jak można uśmiechać sie 24/7? Zaraz...Czy ona nazwała mnie "Ituś"? Spokojnie,nie denerwuj się.Policz do dziesięciu.Raz,dwa,trzy...
-Poproszę coś mocniejszego.
-Tak z samego rana?
-No.Po tak mile spędzonej nocy mam ochotę na jakiegoś drinka.-puściłam jej oczko,a ona sie zarumieniła. Chyba domyśla się o co mi chodzi. Dostałam moje zamówienie i ruszyłam do stolika.Minęłam się z niejaką Mayumi Densetsu.Długie,brązowe włosy i lazurowe oczy.W biuście chyba jesteśmy takie same.Nie wiem nie macałam.Wzrost też chyba taki sam.Szczupła i w miarę ładna.Więc...Nie lubimy się za bardzo.Po prostu mnie konkretnie wkurwia.Pierwszego dnia już się prawie pobiłyśmy.Ahh...wspomnienia.No nic.Dopiłam drinka i ruszyłam do tablicy ogłoszeń.Bla,bla,bla.O! Ta jest dobra.Zniszczenie potworów władających magią.To coś dla mnie.Już miałam ją zgarnąć ale ten zamrożony gołodupiec mnie uprzedził.
-Ej! Ja ją miałam wziąć!-no co? Będę walczyć o swoje.Nie będzie mi jakiś striptizer zabierał misji.
-Trudno.-wkurwia mnie jego opanowanie.Jak mu zaraz...Czekaj on odchodzi? Chyba go pojebało.
-Wracaj tu ty ekshibicjonisto!-chyba go wkurzyłam bo się odwrócił.Już miał coś powiedzieć,ale mądra ja rzuciłam się na niego z celem odzyskania kartki.Zaraz mała szarpanina zmieniła się w bójkę.Co za cham! Żeby mi kartki nie chciał oddać.Zaraz,zaraz...Gdzie on mnie łapie?Zatrzymał się widząc moje zdziwienie na twarzy.Wyglądało to tak,że ja siedziałam na nim a on pode mną.
-Co ci?-zapytał a ja uśmiechnęłam się złośliwie.
-Wiesz Gray...Jeśli chcesz się zabawić to powiedz,a nie mnie za tyłek łapiesz.-mina i rumieniec na jego twarzy,bezcenna.Zaraz zabrał rękę,a ja korzystając z jego rozkojarzenia zabrałam kartkę.Zeszłam z niego i uśmiechnęłam się triumfalnie.Poszłam przed siebie,ale zatrzymał mnie mistrz.
-Tyle szumu o jakąś tam misje?-czy on zdawał sobie sprawę,że ja nie odpuszczę jeśli coś mi wpadnie w oko?Kolejny idiota.
-Tak.To on zaczął.-może nagięłam troche prawde no ale nie wezmę przecież winy na siebie ne?
-Za kare bierzesz jego drużynę na misje.-rzekł,a mnie zatkało.Chyba sobie jaja robi!
-Protestuje!-wydarłam się i oparłam ręce na biodrach.To był błąd bo zaraz za łokcie złapała mnie Lucy i Natsu.Wywlekli mnie z gildii.No sorry,ale nie jestem zbyt cierpliwa.-Puszczać mnie idioci!!-jak kazałam tak zrobili.Wielkie było moje zdziwienie kiedy zobaczyłam ich uśmiechniętych.
-Cieszymy się na wspólną misje.-wyjaśnił różowowłosy odpowiadając na moje nieme pytanie.
-Hę?-tak wiem mało inteligentne ale tylko to zdołałam wykrztusić.
-Cieszymy się,że mamy szanse lepiej cie poznać,Itai.-wyjaśniła Lucy.Już miałam odpowiedzieć,ale mój wzrok przykuła brązowowłosa dziewczyna.
-Co ta pindzia tu robi!?-wydarłam się a ona prychnęła. Jak ona mnie wkurwia.Już miałyśmy się na siebie rzucić ale powstrzymali nas chłopcy.Po 10 minutach uspokoiłyśmy się.
-To za godzinę na stacji.-zarządziła Tytania.Jeśli myśli że na misji będzie kapitanem to ją chyba jądra bolą. Ale nic.Akurat mi pasuje. Pobiegłam do domu i spakowałam się.Przeczesała włosy i wybiegłam.Miałam jeszcze jakieś dwadzieścia minut,więc wstąpiłam do sklepu po fajki.Kiedy doszłam na stacje stali tam wszyscy.Widać czekali na mnie bo byli zdenerwowani.Weszliśmy do pociągu.Oczywiście ja usiadłam sama.Nie będę siedzieć z tą śmieszną gromadką.Spojrzałam na nich.Ta cała Mayu dziwnie patrzała na siedzących prze nią.Ale nic.Przed nami długa droga a ja widzę że jacyś fajni kolesie idą w moją stronę. Zapowiada się ciekawa podróż.
Ok! Może rozdział nie jest super długi ale początki są najgorsze.Ale w następnym rozdziale będzie jakaś akcja i będzie dłuższy :*
sobota, 29 czerwca 2013
Rozdział 1
Westchnęłam przeciągle odkładając książkę na stolik.Leniwym spojrzeniem przejechałam przez salę.Matko jaka ta gildia nudna.Jestem tu od dwóch dni i strasznie mi się nudzi. Niby bójki są ale...Tak zawsze jest ale...Ehh...te bójki faworyzują facetów.Ja też chce powalczyć,a nie.W moją stronę zaczął zmierzać ten różowowłosy narwaniec.Ehh...z nim walczyć mi się nie chce.
-Walcz ze mną!-wydarł się.Jenyy czy on nie potrafi mówić ciszej.
-Odwal się.-odpowiedziałam spokojnie.Zmierzył mnie spojrzeniem pełnym determinacji.Wiedziałam że nie odpuści,ale ludzie...Na tyle zdesperowana nie jestem,żeby walczyć z tym narwańcem.
-Walcz ze mną! A może się boisz?-zakpił.Ja prychnęłam pod nosem.On myślał że jestem taka głupia i dam się namówić bo powie że się boję? Jakie to żałosne.Dobra! Trzeba go spławić trochę ostrzej.
-Powiedziałam,żebyś się kurwa odwalił!-ryknęłam.Już miał się rzucić na mnie z pięściami ale wyprzedziła go Tytania.
-Mogłabyś tak nie kląć?-zapytała patrząc na mnie tym nie znoszącym sprzeciwu wzrokiem.Matko,w tej gildii są sami idioci.Myślą że się jej wystraszę?Wątpię.
-O ile wiem,jest to wolny kraj,więc mogę mówić co chcę i kiedy chcę.Nie możesz mi zabronić.-odpowiedziałam,ale widocznie wielka Erza Scarlet nie uznaje sprzeciwu.-Możesz iść? Tlen zabierasz.-nic.Dalej stoi i patrzy.Wiem że jestem ładna.Wiecie...Czarne włosy do połowy pleców i tego samego koloru oczy,otoczone długimi rzęsami,które podkreślam tuszem.Jestem wysoka,mam płaski brzuch,długie nóżki i spory biust.Czego chcieć więcej? Ale weźcie,w kobietach nie gustuje.Westchnęłam przeciągle wstając.-Dobra!Nie chcesz iść to ja pójdę.
-Itai! Mogłabyś być milsza dla członków gildii!-warknęła.Właśnie nie przedstawiłam się! Jestem Itai Shi. Prawda,że ładnie.Piękne imię oznaczające " Bolesna Śmierć".
-Mogłabym...-rzekłam przykładając palec do brody i unosząc oczy.Zaraz jednak spojrzałam na nią z wrednym uśmiechem.-Ale nie chce.-ruszyłam dalej.Jak oni mnie wkurzali.Za wszelką cene chcą wiedzieć jaką magią się posługuje.Niech myślą! Może na coś wpadną? Haha! Już to widzę! Przecież to idioci! Ok,ok ja tu gadu,gadu a musze iść na bardzo ważne spotkanie.Pomyślmy...Jutro wybiorę się na jakąś misję,ale jestem nowa więc mistrz mi pewnie kogoś przydzieli.A było tak zabawnie! No nic mówi się trudno.Dobra ide bo kolega...Nie wróć! Bardzo przystojny kolega na mnie czeka. Te myśli mnie naładowały i przyspieszyłam.
~~*~~
(narracja 3 os.)
-Masz jakieś informacje?-zapytał głos wydobywający się z lacrimy.Był zniekształcony.
-Na razie nie.-odpowiedziała postać stojąca przed urządzeniem.
-Kiedy się czegoś dowiesz skontaktuj się z nami.
-Rozumiem.Do usłyszenia.-odpowiedziała postać i wyłączając urządzenie ruszyła przed siebie.
Rozdział namber łan XD. Mega krótki ponieważ mam urodziny i jestem padnięta.Następny już w krótce.
Ohayo!!
Witam was na moim nowym blogu! Jest to FF o Fairy Tail.Dziewczyna dołącza do gildii.Jest tajemnicza i niemiła dla otoczenia.Często klnie więc w opowiadaniu mogą znajdować się słowa niecenzuralne. Mam nadzieje że to was nie zrazi.Zapraszam do czytania. :**
Subskrybuj:
Posty (Atom)